poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Rodzaje mechanizmów obronnych cz. V

Przedostatnie już część artykułu dotyczącego przeglądu rodzajów mechanizmów obronnych osobowości. Przedstawione niżej mechanizmy są już nieco bardziej zdrowe niż opisane w poprzednich częściach, jednakże nadal nie są one uważane za dojrzałe.

<a href="http://szymonik.ebrokerpartner.pl/kredyty,gotowkowe,super-oferta">http://goo.gl/EoA1i
<a href="http://szymonik.ebrokerpartner.pl/kredyty,hipoteczne,super-oferta">http://goo.gl/MyMgW

<a href="http://szymonik.ebrokerpartner.pl/kredyty,cod">http://goo.gl/ab8QE

●  prymitywną idealizację – termin ten wprowadzony został przez Freuda a rozszerzony przez Klein (cyt. za: Laplanche i Pontalis, 1996). Proces ten polega na przecenianiu wartości i znaczenia emocjonalnego drugiej osoby czy grupy osób oraz na postrzeganiu w nich doskonałości. Obiekt, zazwyczaj osoba, którą się kocha, zostaje psychologicznie powiększony i wywyższony (Fhanér, 1996). Obraz innej osoby zostaje zniekształcony w stronę pozytywną (Grzegołowska-Klarkowska, 1986). Idealizacja drugiej, najczęściej znaczącej osoby, jest formą obrony przed destruktywnymi pragnieniami wobec niej a także przed nieakceptowanymi cechami tej osoby. Idealizacja może zachodzić również po rozszczepieniu obiektu na część dobrą i złą po którym następuje wyparcie złej części lub może być też formą projekcji „ja idealnego” na drugą osobę.
●  izolację –ten mechanizm obronny, opisany po raz pierwszy przez Freuda, oznacza oddzielenie myśli lub wyobrażeń od towarzyszących im emocji lub też od innych myśli czy codziennego zachowania (Siek, 1984; Grzegołowska-Klarkowska, 1986; Fhanér, 1996; Drat-Ruszczak, 2000). Zerwane zostają związki czasowe i przyczynowo-skutkowe między jedną myślą lub zachowaniem, a inną myślą, zachowaniem czy uczuciem. Jako przykłady izolacji w literaturze najczęściej znajdujemy opisy osób relacjonujących pewne traumatyczne wydarzenia ze swojego życia, bez zaangażowania uczuciowego (Fhanér, 1996). Inną formą izolacji jest oddzielenie przez daną jednostkę sprzecznych ze sobą postaw, bez dostrzegania konfliktu między tymi postawami (Zimbardo, 2002). Na przykład dana osoba stosuje inną moralność w pracy czy w szkole, a inną w domu (Siek, 1984). Mechanizm ten ma na celu złagodzenie emocjonalnego oddziaływania danego wydarzenia, myśli bądź też lęku związanego z niepohamowanym poddaniem się impulsom (Moore i Fine, 1996). Myśl pozbawiona afektu traci swoje właściwości motywujące i tym samym jednostka może uniknąć poczucia winy, nie wykonując danego działania czy też nie pracująć nad danym temate w psychoterapii.
●  pseudoaltruizm – jako mechanizm obronny pseudoaltruizm został opisany przez córkę Freuda, Annę (Bond i wsp., 1983). Altruizm to takie zachowanie, które przyczynia się do wzrostu poczucia bezpieczeństwa, realizacji dobra czy ochrony innych osób, przy jednoczesnym narażaniu swojego dobrostanu, a przynajmniej nie odnoszeniu korzyści (Reber, 2000; Wojciszke, 2000). Jednakże altruizm jako mechanizm obronny, który w tym momencie powinien być nazwany pseudoaltruizmem, określa się niekiedy jako subtelną formę egoizmu, gdyż może on przynieść jednostce nie obserwowalne korzyści, jak np. wzrost samooceny (Sillamy, 1994; Wojciszke, 2000). Freud pisze, iż zachowując się altruistycznie dana osoba niejako zastępczo realizuje swoje popędy bez poczucia winy czy lęku. Przykładem może być tu postać literacka Cyrano de Bergerac’a, który świadom swojego nieatrakcyjnego wyglądu, pomaga innemu mężczyźnie zdobyć miłość swojej ukochanej. W ten sposób inna osoba realizuje jego pragnienia (Freud, 2004). Podsumowując, altruizm, bardziej adekwatnie nazywany pseudoaltruizmem, tylko pozornie na świadomym poziomie nie przynosi korzyści jednostce. Na poziomie podświadomym jest to realizacja jej potrzeb czy pragnień (Sillamy, 1994; Wojciszke, 2000; Freud, 2004).
●  reakcję upozorowaną – termin ten został wprowadzony przez Freuda i oznacza on postawę czy też pewien nawyk, który jest antagonistyczny wobec wypartego pragnienia (Grzegołowska-Klarkowska, 1986). Przykra myśl czy emocja, budząca nierzadko lęk, zostaje zamieniona na świadomym poziomie na swoje przeciwieństwo (Zimbardo, 2002). Z klinicznego punktu widzenia reakcję upozorowaną należy traktować jako objaw wtedy, gdy zaczyna ona mieć charakter natrętny, sztywny (Laplanche i Pontalis, 1996). Właśnie kompulsywny charakter zachowań będących reakcją upozorowaną, a także ich przesadność odróżnia je od szczerych uczuć i troski o dobro drugiej osoby (Grzegołowska-Klarkowska, 1986). Jako przykład tego mechanizmu obronnego można podać zachowanie, w którym dana osoba jest przesadnie miła czy troskliwa wobec kogoś, kogo nienawidzi (Moore i Fine, 1996). Reakcja upozorowana może służyć jako obrona przed presją wewnętrzną oraz ze strony otoczenia (Siek, 1984). Należy jednak podkreślić, iż reakcje upozorowane są obecne w rozwoju każdego człowieka a nawet, podobnie jak opisana dalej sublimacja, mogą przyczyniać się do rozwoju pozytywnych cech charakteru. Z drugiej strony, częste stosowanie tego mechanizmu może doprowadzać do hipokryzji i zakłamania w życiu jednostki (Siek, 1984) a także utrudniać terapię.

piątek, 13 kwietnia 2012

Cielesność w psychoterapii Gestalt

”Jeśli mówiąc o wrażeniach cielesnych, zamiast pierwszej osoby (ja) używamy trzeciej osoby, to znaczy że „umniejszamy” siebie. (…) Im bardziej usuwamy naszą tożsamość z naszego ciała, tym więcej spraw nam się ”przydarza” - James I. Kepner.
Jedną z kluczowych kwestii, na którą psychoterapia Gestalt kładzie nacisk jest założenie, że Ja jest w równym stopniu Ja cielesnym, co Ja myślącym. Doznawanie ciała jest tak samo częścią nas jak myśli, wyobrażenia i idee. Wychodzimy naszym stale zmieniającym się potrzebom za pomocą naszej natury fizycznej i za pomocą interakcji ze światem. Czujemy, że nie kontrolujemy tego co się z nami dzieje, że jesteśmy wewnętrznie rozszczepieni i podzieleni na części. Tracimy kontakt z tym co stanowi absolutną podstawę doświadczeń ludzkich – z naszą cielesną realnością”. Mamy tutaj do czynienia z typowym dla świata zachodu dualizmem, w tym wypadku ciało – umysł. Są to dwa nierozerwalne aspekty ludzkiej egzystencji, które przejawiają się jako przeciwieństwa; ciało - coś namacalnego, materialnego i stałego, pełnego procesów fizycznych i umysł – ulotna energia procesów myślowych, zmienna i nieuchwytna.
Częstym problemem, jak zauważył Kepner, jest rozczłonkowanie tych dwóch aspektów i częściowe odrzucenie jednego z nich. W takim wypadku naturalna równowaga Ja zostaje zachwiana. Język którym posługujemy się w odniesieniu do naszego ciała, to często jeżyk przedmiotowy. Kiedy mówimy Ja mamy na myśli umysł, który myśli i werbalizuje, natomiast o ciele mówimy „ono”, czyli nie-Ja. Ciało to ta część organizmu, która czuje i przejawia ekspresję niewerbalną. To ta część, która często bywa wydelegowana poza obręb świadomej tożsamości. Wyparte części Ja dają o sobie znać w postaci nieprzyjemnych doznań cielesnych. Trzeba pamiętać, że Ja to płynny proces, a nie statyczna rzecz, czy zestaw charakterystycznych właściwości. Możliwości Ja powinny być elastyczne i zmieniać się w zależności od określonych wymagań organizmu i środowiska. Ja przyjmuje określony kształt poprzez kontakt i wzajemną relację ze środowiskiem, z którym ma styczność, nie posiada jakiejś konkretnej, odrębnej od niego natury. Dysproporcja akceptacji ciała i jaźni, w zależności od stopnia nasilenia może zaskutkować różnymi objawami psychicznymi.

Zaburzenia nerwicowe i ich leczenie

Zaburzenia nerwicowe są zróżnicowane. Być może zdarza Ci się przeżywać czasem lęk, smutek, rozdrażnienie lub zmęczenie bez specjalnego powodu, zmniejszoną efektywność w pracy albo odczuwać niczym nieuzasadnione dolegliwości fizyczne.

<a href="http://szymonik.ebrokerpartner.pl/kredyty,cod">http://goo.gl/ab8QE
<a href="http://szymonik.ebrokerpartner.pl/firma,rachunki-firmowe,super-oferta">http://goo.gl/41n0y

Przyczyną nerwicy są złożone i tkwią w samym człowieku. Mogą być np. problemy zawodowe, szkolne, rodzinne czy środowiskowe. Wśród nich są np. zjawiska patologiczne w otoczeniu pacjenta, deficyt opieki rodzicielskiej, traumatyczne wydarzenia, nieodreagowane urazy czy nieuświadomione konflikty wewnętrzne – dysonans pomiędzy możliwościami danej osoby a jej dążeniami, jej zamierzeniami a oczekiwaniami ze strony społeczeństwa. Nerwica doskwiera często ludziom poddawanym presji i tym, którzy nie potrafią sobie radzić z takimi sytuacjami. Związane jest to z indywidualną wrażliwością na działanie stresów, mniejszą odpornością na trudności życiowe, wczesnodziecięcymi doświadczeniami, które pozostawiły bolesne wspomnienia.
Zaburzenia nerwicowe przejawiają się w sferach postrzegania, przeżywania, myślenia, zachowania. Objawy towarzyszące nerwicom to: zaburzenia somatyczne (bóle głowy, żołądka, serca, drżenie kończyn, drżnie ciała , parcie na pęcherz moczowy, zaburzenia wzroku, słuchu, równowagi, zaburzenia seksualne, nadmierne pocenie się, czerwienienie), nieprawidłowości w zakresie funkcji poznawczych (problemy z koncentracją, natręctwa ruchowe, osłabienie pamięci), zaburzenia emocji (lęki, apatia, poirytowanie, rozchwianie emocjonalne, przygnębienie, zaburzenia snu, znużenie, wybuchowość).
Osoby z zaburzeniami nerwicowymi charakteryzuje podwyższony poziom niepokoju, niski próg frustracji, zawyżone aspiracje, skupienie na sobie, poczucie mniejszej wartości, brak akceptacji siebie, poczucie krzywdy, niechęć do samoanalizy, lęk przed oceną, trudności w relacjach z innymi ludźmi.
Nerwice leczy się objawowo. Przede wszystkim farmakologicznie: farmaceutyki łagodzą objawy nerwicowe, są przydatne zwłaszcza w trudnych sytuacjach życiowych, stanowią również pomoc przy działaniach psychoterapeutycznych oraz  przyczynowo - usuwając przyczyny zaburzeń.  Zajmuje się tym lekarz psychiatra.
W przypadku dłużej utrzymujących się objawów warto poddać się psychoterapii. Odpowiednio przeprowadzona umożliwia rozpoznanie przez pacjenta przyczyn zachowań nerwicowych i konstruowanie nowych form funkcjonowania, pozwala wrócić do równowagi psychicznej, odzyskać spokój, wiarę w siebie i w ludzi oraz poczucie większych możliwości życiowych.

wtorek, 10 kwietnia 2012

Jak się wpada we współuzależnienie

Oto moje rozważania na temat jak to się dzieje, że w sytuacji uzależnienia w rodzinie są ludzie, którym o wiele łatwiej uwikłać się we współuzależnienie i jak przebiega proces uwikłania we współuzależnienie
<a href="http://szymonik.ebrokerpartner.pl/kredyty,cod">
Współuzależnienie to pułapka. Wpadają w nią ludzie grzeczni, pracowici, odpowiedzialni, posłuszni.
Pułapkę zastawiają inni ludzie, na ogół nieświadomie, własnym przykładem. Współuzależnieni uczą innych, jak być współuzależnionym. Uzależnieni zaś swoim zachowaniem wywołują taki zamęt, że ich najbliżsi próbują ratować sytuację w rozpaczliwy sposób - zatracając siebie.

Współuzależnienie to sposób na rozwiązanie problemów bez ich prawdziwego rozwiązania. Czasem dlatego, że próbujemy rozwiązać problem, którego ani sami nie stworzyliśmy, ani nie my mamy wpływ na jego rozwiązanie.

Staramy się kontrolować coś, co nie podlega naszej kontroli. Poddajemy się huśtawce nastrojów, którą wywołuje ktoś inny. Jesteśmy sfrustrowani i potwornie zmęczeni, bo kolejne próby wszystkiego dają marne rezultaty, a każde zwycięstwo okazuje się krótkotrwałe. Przestajemy więc działać, tylko czekamy przykurczeni na coś złego, co się może stać i co najprawdopodobniej się stanie, a gdy to coś się staje - reagujemy.

W pułapkę wpadają przede wszystkim dzieci - one się najszybciej uczą, a z powodu swojej małości i bezbronności są też najgrzeczniejsze, to jest słuchają się. Dorośli pod wpływem stresu też się mogą wiele nauczyć, ale jeśli już mają jakąś współuzależnioną pamięć z dzieciństwa, niewiele potrzeba, by wpadli w potrzask.

Gdy się już raz ktoś nauczy tego, co umie każdy współuzależniony, reagować, kontrolować, siedzieć cicho, przykurczać się i ewentualnie poświęcać się dla dobra innych, trudno z tego się wyrwać. Dlatego jest to pułapka. Gdy znika nauczyciel, na przykład bliski uzależniony, współuzależnionemu wcale nie żyje się lepiej. Dostrzega dziurę emocjonalną, pustkę, niepojętą samotność. Inni ludzie, normalni, wydają się przeraźliwie nudni.
Dość często z jednego układu współuzależnionego wskakujemy w inny, z grupy 20 nieznajomych osób zwrócimy uwagę i bliżej się poznamy z tą, która stworzy nam odpowiednie piekiełko, z jakiego niedawno uciekliśmy.

Tak działa ludzka podświadomość.
Człowiek ma słabo działające zmysły, w porównaniu z psem czy kotem, czy ptakiem, ani wzroku szczególnie bystrego, ani węchu, ani smaku... w zasadzie ludzkość nie została obdarzona szczególnymi walorami jeśli o to chodzi. A jednak mózg człowieka to potężna maszyna, przetwarzająca takie ilości danych, że trudno to sobie wyobrazić. Potrafi interpretować informacje zbierane poprzez nasze oczy, uszy, nos, wszystkie te, których nie odbieramy świadomie, których nie rejestrujemy jako rzeczy zobaczone czy usłyszane. A jednak są, jest ich znacznie więcej niż tych, które sobie uświadamiamy.

Umysł je przetwarza i wyrzuca wynik w postaci porywu serca, niezrozumiałego pociągu, czy też "tego czegoś". Jeżeli czujemy porywy serca do osób, które jak się potem okazuje krzywdzą nas, można się zastanowić nad tym, jakież to informacje nasz umysł interpretuje jako "to coś"... może dzięki poznaniu siebie uda się nam poprawić swoje życie.

O bolesnej traumie - Czy można po prostu zapomnieć?

Traumę można nazwać blizną, ponieważ bardzo często pojawiają się bodźce, które przypominają człowiekowi o minionym zdarzeniu. Następuje ponowne rozdarcie, rozdrapanie starych ran i częściowy powrót w przeszłość. Życie pełne jest nieprzewidywalnych, często niebezpiecznych zdarzeń, które rzutują na całość funkcjonowania.

http://goo.gl/41n0y
http://goo.gl/mqgeD

http://goo.gl/pLzsO

http://goo.gl/tbR6a

http://goo.gl/tbR6a

http://goo.gl/EoA1i

http://goo.gl/MyMgW

http://goo.gl/ab8QE

O traumie mówimy wtedy, kiedy na psychikę jednostki destrukcyjnie zadziałało pewne wydarzenie, wstrząsająca sytuacja bądź okoliczność. Istota traumy związana jest z urazem. Uraz powoduje narastanie konfliktu wewnętrznego, niekończącego się bólu lub lęku. Traumę można nazwać blizną, ponieważ bardzo często pojawiają się bodźce, które przypominają człowiekowi o minionym zdarzeniu. Następuje ponowne rozdarcie, rozdrapanie starych ran i częściowy powrót w przeszłość. Powtarzające się sytuacje, które wywołują poczucie zagrożenia bądź inne negatywne emocje, szczególnie traumatyczne są często nie do zniesienia. Stanowią ogranicznik w rozwoju, zatrzymują drogę i zniekształcają obraz własnego ja. Sytuacja traumatyczna może, więc być totalnym upadkiem, źródłem nowopowstających zaburzeń psychicznych, takich jak nerwice i fobie.
Całą istotę traumy można sprowadzić do wytwarzania się na podłożu lękowym tendencji agresywnych bądź innych, poprzez które ofiara urazu dąży do zrównoważenia zagrożenia lub przywrócenia utraconych możliwości. Osoba po urazie najczęściej nie jest w stanie zdrowo zareagować na podobną sytuację bądź okoliczność. Lęk, agresja jest, więc próbą złagodzenia wspomnienia, w pewnym sensie reakcją obronną na silnie zakorzenioną energię. Taka sytuacja obronna niewiele pomoże, jeżeli taka osoba po urazie nie uwolni się od samej, silnej przyczyny dręczącego ją problemu. Często zdarza się tak, że ktoś nie jest do końca świadomy minionych zdarzeń i pielęgnuje głęboko w nieświadomości bolesne doświadczenia. Trauma powinna zostać zrozumiana, w pełni poznana – gdyż inaczej może prowadzić do rozpadu w różnych dziedzinach życia. Może stać się poważnym zagrożeniem w tworzeniu tożsamości, rujnować poczucie bezpieczeństwa i odbierać jednostce sens funkcjonowania.
Trauma jako głębokie zranienie staje się oderwanym elementem, który przeszkadza w zintegrowaniu w całość. Człowiek bez pomocy zaczyna wchodzić w konflikt z własnym ja, jego droga rozwoju nieco się zawęża. Rana prędzej czy później daje o sobie znać, dlatego uciekanie od dawnego traumatycznego przeżycia jest jak błędne koło. Zawsze pojawi się czynnik, który sprowokuje ujawnienie się tej stłumionej, nieświadomej części. Wszystko to, co nagromadziło się w psychice człowieka, po ciężkim doświadczeniu – musi zostać uwolnione. Tylko wtedy można powrócić do równowagi i harmonii pozwalającej żyć. Sytuacje traumatyczne zaburzają normalną regulację stanów emocjonalnych, które wahają się od podstawowego poziomu napięcia poprzez okresowe stany niepokoju i dysforii- zagubienia, pobudzenia, pustki i samotności do skrajnej paniki, furii i rozpaczy. To normalne, że każda osoba boleśnie doświadczona może utracić sens życia, poczucie bezpieczeństwa, być może zechce wycofać się z kontaktów społecznych. Każde zachowanie agresywne, nerwowe często oznacza jedynie potrzebę pewnej obrony lub izolacji od problemu, jest wyrazem zwyczajnej bezradności i zniewalającego strachu.
Poczucie niskiej wartości często towarzyszy osobie po przeżyciu traumatycznym, dodatkowo odczuwa ona utratę kontroli nad własnym życiem i postępowaniem. Od tej pory rządzi nią strach. Wszystko, to, co zostało stłumione w nieświadomości ukazuje się, przebija przez świadomość na różne sposoby. Dlatego obserwowane są zachowania, nie tylko te wyżej wymienione. Lęk przed śmiercią, lęk przed przyszłością są także często spotykane wśród osób po ciężkich przejściach. Zmaganie się z sytuacją traumatyczną, z wciąż powracającymi wspomnieniami jest niezwykle męczące, gdyż jednostka próbuje wyzwolić szereg reakcji obronnych. Żadna z nich tak naprawdę nie rozwiązuje głównego problemu. Doświadczenia traumatyczne nie mijają, wracają ciągle na nowo w postaci obrazów, dźwięków, strzępków wspomnień. Często neutralny bodziec wywołuje lawinę trudnych emocji i wspomnień, bo przypomina jakiś fragment zdarzenia traumatycznego. Reakcje te mogą występować w postaci agresji, regresji, uciekania od rzeczywistości, natrętnych myśli i czynności.
Wszystko to, po to, aby nie zetknąć się do końca z dawnym przeżyciem. Trauma jest często jak pułapka, błędne, koło, którego nie da się opuścić. Najtrudniej poradzić sobie bez wsparcia innych, najbliższych, przyjaciół bądź znajomych. Człowiek pozostawiony sam sobie, z własnym problemem może poddać się całkowitej destrukcji i popaść w życiowy kryzys. Jedynym sensem stanie się przeżywanie tego, co było, sytuacja w stanie skrajnym całkowicie jest w stanie zawładnąć psychiką. Sprawia to, że wszystko staje się zdezorganizowane i tragiczne. W pewnym momencie depresja i rozpacz mogą być jedynymi stanami w życiu jednostki. Jednakże każde przeżycie, nawet pozostawiające olbrzymią bliznę, ma w sobie pewną wartość i ukryty sens. Pozwala różnymi siłami przejść do całkowicie nowego etapu, nowego myślenia i sposobu funkcjonowania.

Zawsze istnieje szansa powrotu do całkowitej normalności i harmonii istnienia. Wystarczy chcieć, wystarczy otworzyć się na uzdrowienie i zrozumienie całego procesu. Kiedy pojawi się owo zrozumienie, depresja i inne reakcje silnie stresujące staną się lżejsze i bardziej świadome. Człowiek ma szansę zapanować nad tym, co się dzieje w jego życiu poprzez uświadomienie sobie swojej sytuacji, głęboką refleksję i otworzenie się na pomoc zewnętrzną. Blizna traumy jest niekiedy bardzo głęboka, wręcz nie do przezwyciężenia, wtedy nie ma już sensu walczyć. Należy zrozumieć, przestać uciekać, a i częściowo przeżyć ponownie, by móc pojąć istotę całego problemu. Uwolnienie następuje poprzez samouświadomienie, chęć zrozumienia i współpracy ze sobą samym. Najczęściej droga powrotu do równowagi jest długa i wymaga ogromnej samodyscypliny. U jednostki pojawia się stres postraumatyczny – są to te wszystkie objawy, o których wspomniałam powyżej. Jeśli chodzi o okres trwania PTSS, mogą to być tygodnie albo lata, w zależności od danego przypadku. Objawy mogą występować
na poziomie psychicznym lub somatycznym.
Na poziomie somatycznym mogą występować problemy ze snem, trudności z koncentracją, bóle brzucha albo głowy, u dzieci często obserwuje się moczenie nocne. Co do psychiki, to trzeba pamiętać, że trauma naprawdę oznacza wielkie złamanie. Niszczy poczucie ciągłości pomiędzy przeszłością i teraźniejszością. Człowiek, który został boleśnie naznaczony pewnym zdarzeniem zostaje wyrwany z wielu etapów swojego życia, nie funkcjonuje prawidłowo. Kryteria diagnostyczne zespołu stresu pourazowego, poza wystąpieniem urazu, obejmują trzy główne grupy symptomów: Utrzymujące się odtwarzanie traumy – jakby ponowne jej doświadczanie (na przykład częste myśli, wspomnienia, obrazy dotyczące zdarzenia, które pojawiają się niezależnie od woli; koszmary senne albo flashbacki – nagłe poczucie, jakby zdarzenie miało miejsce na nowo), Utrzymujące się unikanie sytuacji, miejsc, ludzi, itp., które kojarzą się z traumą albo też poczucie odcięcia, oderwania od emocji związanych z tym, co przypomina uraz
(na przykład niezdolność do płaczu lub przeżywania różnych uczuć),
Utrzymujące się objawy psychofizjologicznego pobudzenia (na przykład problemy ze snem, rozdrażnienie, wybuchy gniewu, trudności z koncentracją uwagi). Gdy przyjdzie czas na uzdrawianie… Najważniejsze, co powinien sobie na początek uświadomić to to, że, trauma jest normalną reakcją normalnej ludzkiej istoty na nienormalną sytuację, w której się znalazła. Niepotrzebne jest tutaj poczucie winy, chęć cofnięcia czasu, gdyż jest to zwyczajnie niemożliwe. Obwinianie się jest tylko zamknięciem sobie drogi do uzdrowienia. Niektórym zdarzeniom nie dało się zapobiec, jednostka nie miała na nie zbyt wielkiego wpływu. Mam tutaj na myśli tak ekstremalne zdarzenia jak wojna, klęska żywiołowa, ataki terrorystyczne, poważne wypadki oraz akty związane z przemocą czy też takie jak gwałt. Jakkolwiek wydarzenia byłyby traumatyczne, zawsze można w pewnym stopniu dokonać zmiany w celu powrotu do równowagi.
Istnieją rozmaite techniki pozwalające uwalniać się od tak bolesnych przeżyć. Jedną z bardziej znanych jest ekspozycja wyobrażeniowa, czyli ujawnianie tego, co najgłębiej ukryte i stłumione. Wywoływanie wspomnień o traumie w warunkach terapii i odsłuchiwanie tych wspomnień prowadzi do redukcji lęku, a niekiedy i do głębokiego uwolnienia. Inna ekspozycja to ekspozycja w realnym życiu, polegająca na bezpośrednim kontaktowaniu się z zagrożeniem lub sytuacjami lękowymi. Powoduje to stopniowe wygasanie, obniżanie poziomu strachu dzięki budowaniu większego zaufania i poczucia bezpieczeństwa. Techniki poznawcze to praca z emocjami i przeżyciami – pozwolenie osobie na swobodne opowiadanie o zdarzeniach, analizę i interpretację. Uraz musi nabrać innego znaczenia dla pacjenta, stać się bardziej dostępny dla świadomości. Obecnie istnieje, zatem obszerna, specjalistyczna wiedza na temat reakcji ludzi po przeżyciu traumatycznego zdarzenia. Najbardziej istotny jest jednak fakt, że osoby takie nie powinny być pozostawione samymi sobie, ale powinny mieć możliwość uzyskania fachowej pomocy ze strony specjalistów, po to, by mogły poradzić sobie z przykrymi emocjami i bolesnymi wspomnieniami. Nie powinny także zapominać o własnej chęci do zmian i nowego samouświadomienia.

Na zakończenie można dodać, że powrót do zdrowia ofiar przemocy, czy też jakiejkolwiek traumy uzależniony jest od historii zaburzeń psychicznych w rodzinie, wczesnej traumatyzacji, wielkości stresu, czasu jego trwania i intensywności, zależy też od przygotowania do znoszenia stresu oraz rodzaju reakcji na czynnik stresujący. Zależy również od właściwej, psychofarmakoterapii i psychoterapii. Jednostka sama musi chcieć powrócić do harmonii i zmienić coś w swoim życiu. Zaufanie i poddanie się pomocy innych jest elementem niemożliwym do pominięcia. Wyrażone emocje powinny zostać zrozumiane, nie tylko przez samą jednostkę, ale i przez osoby gotowe nieść szeroką pomoc.

piątek, 6 kwietnia 2012

O syndromie DDA słów kilka - część 1

Co nieco informacji na temat charakterystycznych wzorców oraz zachowań DDA/DDD (Dorosłe dziecko Alkoholika/Dorosłe Dziecko Dysfunkcyjne), które wpływają obciążająco na wiele aspektów dorosłego życia.

http://goo.gl/41n0y
http://goo.gl/mqgeD

http://goo.gl/pLzsO

http://goo.gl/tbR6a

http://goo.gl/EoA1i

http://goo.gl/MyMgW

http://goo.gl/ab8QE

Osoba z syndromem DDD/DDA często pragnie, aby jej życie było perfekcyjne, doskonale zorganizowane oraz podporządkowane wewnętrznym zasadom. Wszystkie normy i zakazy z zewnątrz determinujące zachowanie przybierają postać krytyka, który najczęściej spacza prawidłowe widzenie rzeczywistości. Lęk przed utratą kontroli niszczy całą satysfakcję życiową. Kiedy jednostka nie pozwala sobie na swobodę, nigdy nie będzie w stanie doświadczać przyjemności. Zawsze przeszkodzi jej poczucie kontroli, wewnętrzne napięcie oraz zahamowania. W dysfunkcyjnym domu dziecko często zdane jest jedynie na siebie. Istotna dla jego przetrwania staje więc kontrola otaczającego go środowiska. Własne zachowania, które często bywają stłumione, także poddane zostają kontroli. Wszystko po to, aby doświadczać złudnego poczucia bezpieczeństwa. Dziecko, które nie zazna spełnienia i spokoju w domu rodzinnym, dąży do zachowania wewnętrznego poczucia sprawstwa. „Skoro nie mogę zmienić nikogo w domu – mogę przynajmniej zapanować nad sobą”. Osoba wychowująca się w dysfunkcyjnej rodzinie szybko zaplątuje się we własnych emocjach, nie potrafiąc ich nazywać. Dość często nie zauważa, że narzuca sobie niezdrową samodyscyplinę nie wynikającą z chęci rozwoju, a jedynie z obowiązujących w dzieciństwie nakazów. Te i inne doświadczenia przyczyniają się do nadmiernej samokrytyki, opartej na wyraźnym niezaspokojeniu emocjonalnym. Podążanie ku doskonałości, której nie sposób osiągnąć można uznać za wyraz głębokiej frustracji.



Zachowanie kontroli wewnętrznej wiąże się z dozowaniem emocji na zewnątrz. Osoba, której potrzeby były zaspokajane w ograniczonym bądź znikomym stopniu będzie starała się pozostawić większość przeżyć jedynie dla siebie. Związane jest to z niskim poczuciem własnej wartości oraz utrwalonym przekonaniem, że nie jest się na tyle ważną osobą, aby mieć w życiu cele i pragnienia. Osoba z rodziny dysfunkcyjnej nie do końca ufa ludziom, przejawia znaczne zamknięcie emocjonalne – pozbyła się już bowiem większości swoich marzeń. Jako dziecko nauczyła się istnieć sama dla siebie. W dorosłym życiu tak trudno więc o równowagę – dominują skrajności. Człowiek pragnie realizacji tego co niegdyś uległo stłumieniu, lecz poczucie wewnętrznej kontroli nie pozwala mu nawet na pełne uświadomienie sobie własnych potrzeb. Skutkuje to przewlekłym napięciem, frustracją oraz wycofaniem emocjonalnym. Dorosły wychowany w dysfunkcyjnej rodzinie często boi się nagłych, nieprzewidywalnych zachowań – dlatego skłonny jest kontrolować otaczające go środowisko. Uwolnienie siebie spod kontroli zaowocowało by poczuciem lęku oraz przejawem nieakceptowanych emocji. Spontaniczność wydaje się więc drogą do porzucenia patologicznej władzy nad sobą.

DDD boją się własnych reakcji emocjonalnych, gdyż w dużej mierze po prostu ich nie znają. Autentyczność kojarzą z niebezpieczeństwem, same bowiem często musiały zgadywać co jest prawdziwe, a co takie nie jest. Dlatego zachowania DDD są raczej wyważone, kontrolowane oraz w dużej mierze nastawione na oczekiwany rezultat. Każda niespodziewana zmiana czy zachowanie wywołuje u DDD niepokój. Zdarza się, że funkcjonowanie takich osób jest niezwykle skrajne, nigdy jednak nastawione na prawdziwe przeżywanie siebie, może wiązać się z nieadekwatnością odczuwania i dużą uległością w sytuacjach społecznych. DDD silne reakcje emocjonalne mogą kojarzyć się ze zbliżającym konfliktem.

Do ukształtowania niewłaściwych reakcji emocjonalnych przyczyniają się często nieprzewidywalne zachowania któregoś z członków rodziny. Skutkiem doświadczania czyichś destrukcyjnych zachowań może być dążenie do nadmiernego kontrolowania oraz karania siebie. Wszystko po to, aby poczuć się bezpieczniej i mieć złudne wrażenie panowania nad życiem, którego nie miało się dotychczas. Mam na myśli fakt, że w rodzinach dysfunkcyjnych, szczególnie z obecnym problemem alkoholowym dziecko najczęściej nie wie jakich zachowań może się spodziewać. Nauczyło się więc życia w strachu i ciągłym oczekiwaniu. W późniejszym życiu może stać się dorosłym, który nie potrafi funkcjonować w nieuporządkowanym świecie. Dominujący lęk przed chaosem, to tylko powtórka z poprzednich wydarzeń.

Znieczulenie, nieprzytomność, stłumienie emocjonalne – najczęściej obecne w rodzinach silnie patologicznych zdominowanych przez alkohol, jak i również przez różnego rodzaju przemoc fizyczną i psychiczną. Wszystko zaczyna się od funkcjonowania we współuzależnieniu z toksyczną osobą oraz przebywaniu w niekorzystnym rozwojowo środowisku. Pogłębianie bezradności i tworzenie coraz to nowych mechanizmów obronnych rozpoczyna proces odcinania się od własnych potrzeb i emocji. W takich rodzinach są one często lekceważone, a samo dziecko zaniedbane i głęboko sfrustrowane. Aby przetrwać uczy się rezygnować z siebie. Bez względu na to jaką rolę przybiera, działa najczęściej w sposób niezgodny ze swoim prawdziwym ja. W rodzinie doświadcza zagubienia. Nigdy nie wiadomo, na co może liczyć, ponieważ wszystko zależy od chwilowego nastroju. Cokolwiek zrobi, zrobi źle. Nikt nie wysłucha, jakie ma trudności, bo wszyscy wiedzą lepiej od niego, co ma robić. Niektóre obietnice są spełniane, nie wiadomo tylko które, kiedy i dlaczego. Takie dzieci uczą się trzech rzeczy: nie ufać, nie mówić, nie odczuwać.

O syndromie DDA słów kilka - część 2

Co nieco informacji na temat charakterystycznych wzorców oraz zachowań DDA/DDD (Dorosłe dziecko Alkoholika/Dorosłe Dziecko Dysfunkcyjne), które wpływają obciążająco na wiele aspektów dorosłego życia.

http://goo.gl/ab8QE
http://goo.gl/MyMgW

Rodziny dysfunkcyjne to zazwyczaj zamknięty na świat system. Sygnalizowanie własnych potrzeb przez młodego członka rodziny, a co gorsza wyrażanie sprzeciwu bądź też niezadowolenia jest najczęściej karane. Dziecko funkcjonujące w systemie rodzinnym pełnym spaczonych norm nie jest w stanie ich zrozumieć. Jest więc zmuszone do adaptacji. Nigdy jednak w sposób zgodny ze sobą, a jedynie za pomocą znieczulania się, stosowania mechanizmów obronnych ułatwiających przetrwanie. W zależności od stopnia i rodzaju dysfunkcji dziecko uczy się funkcjonować w odcięciu od własnych emocji, budując fałszywy obraz własnej osoby oraz otaczającej go rzeczywistości. To wszystko sprawia, że w dorosłym życiu, również skłonne jest rezygnować z siebie. Skutkuje to gromadzeniem się dużych pokładów negatywnych emocji oraz mechanizmów zachowań, które ujawniają się pod wpływem wchodzenia w nowe role społeczne. DDD ciągle funkcjonuje jak skrzywdzone dziecko, jakkolwiek próbuje się maskować doświadcza głębokiego poczucia zranienia, które samo nigdy nie odejdzie. Dorosłe role życiowe, zawsze będą tymi samymi, które zakorzeniły się w dziecięcych latach.

Dziecko wychowane w rodzinie generującej przemoc zrozumiało jak ważne jest unikanie sytuacji konfliktowych. Często zakorzenia się w nim przekonanie, że „Twórcze rozwiązywanie problemów nie istnieje”. Dorosłe dziecko dysfunkcyjne będzie więc skłonne unikać konfliktów, zwyczajnie odczuwając lęk na myśl o tego typu zachowaniach. Większość nieporozumień w rodzinach kończyło się przejawami destrukcji, różnego rodzaju przemocą fizyczną czy werbalną. To nauczyło jednostkę wychowaną w takim środowisku ciągłej czujności oraz dystansu. Jako dorosła osoba może więc funkcjonować w ciągłej gotowości na odpieranie ataków z otoczenia, nie dostrzegając jak jest naprawdę. Dzieci bite, niekochane, o niezaspokojonych potrzebach emocjonalnych, widzą świat inaczej. Wszystko rzutują potem na dorosłe role, w których również nie funkcjonują w sposób prawidłowy powielając jedynie dawne cierpienie. DDD może charakteryzować się dużą uległością w sytuacjach społecznych, rezygnować z własnych zamierzeń i przekonań, aby nie doświadczyć negatywnych emocji płynących ze środowiska. Takie osoby mogą być przewrażliwione i kontrolować stany emocjonalne osób z otoczenia, a Wszystko po to, aby nie powrócić do dawnych urazów i nie doprowadzić do sytuacji konfliktowych. Zdarzają się DDD, którzy celowo wywołują sytuacje przepełnione agresją i emocjonalnością, gdyż nie znają innych reakcji i sposobów działania. Żyją jak doskonały radar skupiony na odbieraniu sygnałów - prowadzących najczęściej do zagrożenia. Jako dziecko DDD uczy się manipulacji i emocjonalnego "podpinania" do sytuacji niepokojących lub skrajnych. Wszystko po to, aby je kontrolować i zdominować w przyszłości.

DDD przepełnia najczęściej nieuświadamiane poczucie winy i odpowiedzialności. Już jako dzieci mogą mieć nadmierną skłonność do przejmowania obowiązków innych i opiekowania się nimi. Takie zachowania każą dziecku być bardziej dojrzałym i dorosłym niż jest w rzeczywistości. Zahamowana zostaje więc naturalna droga rozwojowa, w której dziecko krok po kroku uczy się odpowiedzialności oraz szanowania własnych potrzeb i czasu. Często zmuszone jest, ,aby wykonywać pracę zupełnie nieadekwatną do jego wieku. Rozwiązuje również problemy, które mogą jedynie wpłynąć niekorzystnie na zdrowie psychiczne i utrwalić negatywny obraz samego siebie. Takie wymuszone poczucie odpowiedzialności i obowiązku odbiera dziecku jego spontaniczność oraz dziecięcą radość. Młoda osoba, która musi opiekować się kimś z członków rodziny, pozbawiona jest możliwości jakie niesie ze sobą dzieciństwo. Bardzo szybko staje się poważna. Przekonana, jak bardzo wiele od niej zależy, lub wręcz przeciwnie pozwala wykorzystywać się dla potrzeb innych. To znaczy, że dziecko nie dostrzega negatywnego wpływu takiego postępowania na własne życie. Przestaje dbać o własne emocje, o stan psychiczny, próbuje raczej znieczulać się, aby móc przetrwać bądź też sprostać rozmaitym obowiązkom w rodzinie. Bez względu na to jaką dysfunkcją charakteryzuje się rodzina, dziecko uczy się w niewłaściwy sposób zaspokajać własne potrzeby. Najczęściej musi z nich rezygnować, aby wciąż zadawalać innych. Pomoc związana jest z ofiarnością, wyręczaniem, przybiera niekiedy postać ogromnego obciążenia. W dorosłym życiu jednostka może chcieć przypodobać się innym, również rezygnując z siebie. Ten brak asertywności związany jest często z lękiem przed odrzuceniem. Jako dziecko osoba zyskiwała spokój poprzez wykonywanie pewnych obowiązków, być może także uwagę oraz miłość. Niespełnione potrzeby przenosi nadal na dorosłe życie i wchodzi w niekorzystne dla własnego rozwoju relacje.


Często poczucie wartości dziecka budowane jest na silnej, nieadekwatnej do wieku odpowiedzialności. W takich sytuacjach tworzy się fałszywa samoocena, która jest bardzo podatna na zburzenie. W momencie niespodziewanych zmian oraz konfliktów w relacjach społecznych DDD może często czuć się zagubione. Różnorodność sytuacji związanych z odpowiedzialnością i udzielaniem pomocy sprawia, że nie zawsze rozumie intencje i zamiary ludzi. DDD jako dziecko musiało najczęściej zablokować swoją spontaniczność, zmuszone było do działań, które wykraczały poza jego możliwości. Dlatego w przyszłości, oczekiwać może nagród za postępowanie związane z nadmierną dojrzałością. Nadal może nie dostrzegać jak bardzo rezygnuje z siebie dla życia innych ludzi. Nie potrafi odmawiać gdy prosi się je o pomoc. Z różnych powodów. Najczęściej boi się doświadczyć negatywnych reakcji zwrotnych. Niektórzy nie potrafią odmawiać, chociażby dlatego, że chcą sobie udowodnić jak ich pomoc wiele znaczy, pomaganie stanowi dla nich potwierdzenie własnej wartości.

W rodzinach dysfunkcyjnych, na przykład z problemem alkoholowym, poczucie winy oraz wstyd są zupełnie normalne. To się odczuwa, aby uzyskać zainteresowanie bądź też namiastkę pozytywnych, ciepłych uczuć. Jednostka może walczyć. Walczyć z problemem na zewnątrz albo walczyć ze sobą. Najczęściej wybiera drugą możliwość. Poczucie winy oraz przepraszanie za rzeczy, które tego nie wymagają to zazwyczaj wyraz silnego lęku. Lęku przed nie sprostaniem wymaganiom, nie dostosowaniem się do sytuacji rodzinnej lub oczekiwań osób znaczących. DDD w późniejszym życiu, boi się mówić o sobie, odczuwać. Również często przeprasza, może pozostawać w cieniu. To wszystko w odpowiedzi na niską samoocenę, która kształtowała się przez dziecięce lata. W takich rodzinach najczęściej każdy każdego obwinia w celu uwolnienia się od nieprzyjemnego napięcia. Najsłabsza osoba zaczyna pełnić rolę ofiary, która odpowiada za rzeczy, za które nie powinna, bierze winę za to, czego nie popełniła – wszystko po to, aby dostosować się, zakończyć kłótnię lub rozwiązać konflikt.

A wszystko dlatego, że rodziny dysfunkcyjne uczą…(trzy nauki)

Nie odczuwać – jako efekt nauki znieczulania się. To ciężkie, silne i negatywne uczucia od których trzeba się odciąć. Chociażby dlatego, że nie wypada poczuć nienawiści do któregoś ze swoich rodziców. Tak trudna psychologicznie sytuacja sprawia, że dziecko uczy się wycofywać. Bezpieczniej jest pomyśleć „nie ma mnie”, „nie ma tego co czuję” i uciec przed tym. Lecz stłumienie wszystkich uczuć i zafałszowanie ich, grozi utratą prawdy o sobie samym. Brak kontaktu z własnymi uczuciami grozi wyuczeniem się schematycznych, sztywnych sposobów działania, funkcjonowaniem w napięciu emocjonalnym.

Nie ufać – niespełnione obietnice, niedotrzymane obietnice, zagubienie rodziców nie sprzyja kształtowaniu się ufności, poczuciu bezpieczeństwa. Przynosi to efekt w postaci biernej postawy lękowej.

Nie mówić – Rodzina szczególnie z problemem alkoholowym, lub tworząca bardzo zamknięty system nie daje się poznać światu. Członkowie rodziny ukrywają własne problemy. Dziecko także uczy się funkcjonować w fałszu o sobie i o własnej rodzinie. Dostało przecież zakaz mówienia źle o swojej mamie lub tacie, wyrażania sprzeciwu lub niezadowolenia. Wszyscy uczą się więc nienaturalnego przystosowania, samookłamywanie – jest dobrze, to jedynie próba przezwyciężenia własnych negatywnych odczuć co do obecnej sytuacji. Gdy intymna komunikacja w rodzinie zostaje zaburzona, DDD może nigdy nie odważyć się spróbować żyć inaczej. Nie odważy się mówić o sobie i o tym co czuje. Tym samym często skazane jest na samotność wśród ludzi.